W Nowym Tomyślu doszło do zaskakującego zdarzenia, które początkowo wyglądało na rutynowy incydent. Kamery monitoringu zarejestrowały moment, kiedy kobieta weszła do kościoła i zabrała z niego księgę liturgiczną. Sprawa zyskała na powadze, gdy okazało się, że skradziony ewangeliarz został później spalony. Śledztwo w tej sprawie prowadzą funkcjonariusze z Wydziału Kryminalnego miejscowej policji, którzy dzięki pomocy społeczności szybko zidentyfikowali podejrzaną. Jest nią 41-letnia Ukrainka mieszkająca w rejonie nowotomyskim.
Motywacje sprawczyni budzą kontrowersje
Kobieta tłumaczyła swoje działanie osobistymi przekonaniami oraz negatywnym stosunkiem do księgi. Pomimo wyrażania wiary w Boga na swój sposób, jej czyn spotkał się z krytyką lokalnej społeczności. Policja podkreśla, że choć każdy ma prawo do własnych poglądów, nie mogą one usprawiedliwiać kradzieży i niszczenia cudzej własności. Straty wyniosły około 2000 złotych, co odzwierciedla wartość zniszczonego ewangeliarza.
Zatrzymanie podejrzanej i konsekwencje prawne
Policjanci zlokalizowali podejrzaną w jej miejscu zamieszkania i dokonali jej zatrzymania. Podczas przesłuchania kobieta przyznała się do zarzucanych czynów, ale nie wykazała żadnej skruchy. Teraz grozi jej kara do 5 lat pozbawienia wolności, a o jej dalszych losach zdecyduje sąd.
Znaczenie współpracy lokalnej społeczności
Incydent ten uwidacznia, że nawet w małych miejscowościach takie wydarzenia nie pozostają niezauważone. Szybkie rozwiązanie sprawy było możliwe dzięki współpracy mieszkańców z policją. Zdarzenie to przypomina, że niezależnie od osobistych emocji i przekonań, poszanowanie cudzej własności jest podstawą współżycia społecznego. Prawo oraz systemy monitorowania działają bezstronnie, dbając o bezpieczeństwo i porządek w każdej społeczności.
Źródło: Policja Wielkopolska
